W minionym niedawno czasie odwiedziliśmy odbywający się regularnie Festiwal Roślin. Za każdym razem przywożę z tych targów ciekawe okazy, lecz tym razem nie spodziewałam się, że będą aż takie tłumy... Szczerze mówiąc to pierwszy raz jak musiałam się męczyć w tak absurdalnym ścisku, że to wszystko odebrało mi jakąkolwiek przyjemność...
Miałam krótką listę roślin, które chciałam nabyć, przede wszystkim poznać ceny, ale w ogóle nie było szans. Nawet odpuściliśmy całkiem jedną alejkę, nie było sensu stać w tym korku...
Zakupy zrobiłam intuicyjnie, w ogóle nie sprawdzając w necie czego dane osobniki potrzebują i czy w ogóle jest sens je zabierać. Zasugerowałam się wyłącznie ceną i urodą.
Zobaczmy więc, czy moja przypadkowa kompilacja wyborów ma w ogóle rację bytu.
A tak było (pod koniec nagrania pokazuję co kupiłam):
1. Euonymus Mrolopylla
Dwie sadzonki o różnych odmianach barwnych, na zdjęciach nie widać różnic, polecam przyjrzeć się na nagraniu.
Okazuje się, że chyba nabyłam roślinę ogrodową. Należy je zimować, więc późną jesienią trafią w otulinie na balkon.
Dobrze im się żyje w cieniu, ale na słońcu lepiej się wybarwią, zwłaszcza na jesień.
Jest to krzew, więc należy przycinać.
Jedyne wyjście przy takich wymogach to parapet.
2. Philodendron Birkin White
Nie lubi bezpośredniego słońca, czyli świetnie nada się u mnie na kwietnik.
Te roślinki preferują wysoką wilgotność powietrza (70%), więc dobrze się składa, bo mogę go postawić blisko nawilżacza.
3. Ficus Bellus Pumila
Stanowisko cieniste, to też bardzo dobrze się składa i także potrzebuje wysokiej wilgotności powietrza. Zatem znów strzał w dziesiątkę.
4. Dizygotheca Elegantissima
Podobno lepiej jest kupić większą sadzonkę, bo małe ciężko utrzymać. Dobrze więc się stało, że okaz jest dorodniejszy od pozostałych.
Również preferuje półcień, czyli muszę ją jednak zabrać z parapetu.
Jest to roślina tropikalna, więc potrzebuje dużej wilgotności powietrza. Kolejny dobry wybór. Zazwyczaj w blokach nie przeżywają zimy, ale u nas nie ma tego problemu, bo nie ogrzewamy (sąsiedzi nas grzeją), poza tym nawilżacz chodzi cały rok.
🌿
Zrobiłam parę zdjęć moich stałych upraw. Te rośliny są ze mną od długiego czasu i rosną zadowalająco.
Niestety do dzbanecznika wdał się pasożyt, ten sam, którego wytępiłam z kapturnicy. Franca rozsmakowała się w owadożernych...
Oczywiście podjęłam walkę, ale z tym gatunkiem sprawa nie jest tak prosta. Kapturnicę można było po prostu obciąć, dzbanecznika nie można.
Alocasia Black Velvet |
Aglaonema Crete |
Skrzydłokwiat |
Dzbanecznik |
Wilczomlecz |
Begonia koralowa |
Palma (krzew) chyba to jest Areka |
Prawdopodobnie była to ostatnia moja wizyta na Festiwalu Roślin z dwóch powodów: wydarzenie stało się mega popularne i ciężko było się poruszać po hali, czego bardzo nie lubię. Druga sprawa jest taka, że teraz trzeba poczekać na wzrost tego co mam, aż kwietnik wreszcie się zapełni w 100%. Więcej roślin może już okazać się przesadą.
Wszystkie fajne, oby się dobrze zaaklimatyzowały!
OdpowiedzUsuńJa dokupiłam dwie roślinki, staram się kupować małe, bo dużych już nie mam gdzie trzymać.
Ale mała w końcu urośnie. ;)
UsuńZdaje się, że rośliny stały się ostatnio bardzo popularne. Z jednej strony to dobrze, ale taaakie tłumy to lekka przesada. Nie znam tych roślinek, które kupiłaś. Może z wyjątkiem Philodendrona, którego jednak w tym momencie nie mam. U nas bardzo popularny jest ten Birkin, bardzo często je widuję w sprzedaży, rzadkością jest Philodendron Pink Princess. Lubię jasne przebarwienia na liściach. Te roślinki wyróżniają się na tle innych. Dziękuję za aktualizację roślin. Niech Ci ładnie rosną! Pozdrawiam 🤗
OdpowiedzUsuńNie wiem czy to nagłe bum na rośliny, czy może po prostu ten festiwal się tak rozreklamował w prywatnych gronach. Ludzie kiedyś sceptycznie podchodzili do tego typu jarmarków, uważając, że ceny są na pewno wywindowane, a i jakość roślin, krótko mówiąc - co nie zeszło, próbują opchnąć tutaj. Różne z początku były opinie, często złe (różne rzeczy słyszała). Po latach doświadczenie ludzi z tym iventem przekonywało następnych ludzi i rokrocznie przybywa na festiwal coraz więcej osób.
UsuńTeraz było jawne apogeum, ale ja już chyba nie będę musiała wybierać się na kolejne. Chyba, że coś mi padnie... ale taką lukę łatwo uzupełnić w ogrodniczym.
- Toż to filodendronem trzeba być, żeby tak zagrać!...
OdpowiedzUsuńtak kiedyś opieprzał partner partnera na turnieju brydżowym, do tej pory nie jestem w stanie tego zapomnieć, tyle śmiechu wtedy było... można komuś pocisnąć kulturalnie, bez słów publicznych?... można, jak się okazuje :D
no tak, tłumy na targach to ruch w interesie dla sprzedawców, ale tak pójść, połazić, popatrzeć, niekoniecznie kupować, to faktycznie frajdy zero wtedy...
p.jzns :)
Szłam kupować, ale nie było mi przyjemnie w tym ścisku. Festiwal ma coraz więcej zwolenników, ale ja już na szczęście mam komplet w domu.
UsuńKażda roślinka musi mieć dobrą glebę i nawożenie, wtedy jest okazała. Filodendron white jest wyjątkowy, zwraca na siebie uwagę.
OdpowiedzUsuńZasyłam serdeczności
Odpowiednia gleba, nawożenie, własne preferencje co do obfitości podlewania oraz zasobu światła i wilgotność powietrza – to jest podstawa.
UsuńJa nie mam ręki do ogrodnictwa. Nie umiem opiekować się roślinami, każdą w końcu zamorduję. Od dawna niczego nie mam. Wiem, pustynia, ale co zrobić?
OdpowiedzUsuńTego można się nauczyć. Niektórzy potrafią opiekować się swoim ogrodem intuicyjnie, a niektórzy potrzebują zastosować inne środki.
UsuńBardzo lubię twoje wpisy o roślinach, widać w nich prawdziwą pasję i radość z tego, co robisz :).
OdpowiedzUsuńSzkoda tylko, że wdał ci się pasożyt.
powodzenia w wytępieniu gada!
Nie pykło. Wczoraj wyrzuciłam kilkanaście zainfekowanych roślin.
UsuńOj, szkoda :(
UsuńObserwacja trwa dalej. Widzę, że następne zdychają.
UsuńDługo jeszcze się nie zdecyduję na kupowanie nowych.
To jest niestety jedna z bolączek współczesnych czasów: tłumy. Podróżowanie (przemieszczanie się ogólnie rzecz biorąc) nie jest już tylko dla uprzywilejowanych, więc coraz częściej można spotkać stonkę turystyczną ;) Nawet na tego typu zjazdach. Mamy tu podobny festiwal, Bloom, który ma miejsce w czerwcu. Choć uwielbiam rośliny, to jednak z wyżej wymienionych powodów nie biorę w nim udziału. Jak słusznie zauważyłaś - natłok ludzi potrafi zepsuć najlepszą atrakcję.
OdpowiedzUsuńWidzę, że kierujemy się podobnymi kryteriami ;) W weekend zrobiłam kwiatowe zakupy i też głównie kierowałam się ceną i urodą. Z tym, że ja brałam jednak sprawdzone rośliny, takie, które nie są zbyt wymagające w utrzymaniu. Lubię mieć kolorowo koło domu. Pszczoły też to lubią. A z pasożytów to praktycznie co roku zmagam się z mszycami (uwielbiają petunie/surfinie) i nagimi ślimakami. Te to mają apetyt jak chłopy ze średniowiecza ;) Jak już dobiorą się do koryta, to nie ma uproś.
"Stonka turystyczna" zapamiętam. 😅 :D
UsuńMszycę zdecydowanie łatwiej wytępić. Rośliny w domu wystarczy spryskać i już. Tutaj niestety już sporo roślin poszło do kosza i mam wrażenie, że będę musiała wyrzucić większość. A kiedy ten wpis powstał? Napisałam, że cieszę się, że mam już komplet. No to nie mam kompletu. Mam plagę i dalej jestem bezsilna.
Naprawdę współczuję :( Powodzenia w walce, nie bój się wyciągnąć swoje największe działa ;) Na wojnie nie ma sentymentów!
UsuńNo właśnie nie do końca tak łatwo, to jest proste tylko w teorii. Pryskałam petunie organicznymi roztworami (np. rozcieńczonym octem, cytryną), jak również tymi typowo chemicznymi, i choć częściowo pomagało, to jednak trudno jest wytępić każdą sztukę, kiedy ich ilość przypomina biblijną szarańczę.
Działa już dawno poszły i nic to nie dało. Zero reakcji. Rozmawiałam z człowiekiem, który zna się na roślinach terrarystycznych, ma ich dużo w domu, powiedział, że bez skrupułów wyrzucić, czekanie nic dobrego nie przyniesie. A ja czekam jak głupia, aż już nie ma co ratować.
UsuńZ mszycami sobie radziłam. Idzie chemia, nie mam żadnych zahamowań, albo one albo roślina. Inna sprawa, kiedy chodziło o ogórki, wtedy używałam organicznych preparatów, ale w kilka dni było po ogórkach, bo to za słabe jednak.