czwartek, 22 lutego 2024

Jak wyglądał i jak wygląda dziś, Jezus z Nazaretu?

Studiowanie Pisma na własną rękę nigdy nie jest bezowocne. Jeśli włożyć w to całe serce, można odkryć naprawdę wiele i są to rzeczy, których nie powiedzą Ci w radiu. Nie potrzeba do tego specjalnych lekcji, wystarczy odrobina poświęconego na to czasu.
    Pochylam się  nad Objawieniem Jana od już bardzo dawna. Na pewno nie da się powiedzieć, że "rozumiem całą księgą doskonale". Tego nawet człowiek po studiach biblijnych rzec nie może, co widać po błędach jakie są powielane na całym świecie i to przez ludzi wierzących. I może dziś o tym właśnie porozmawiamy? I może dopiero teraz zasiałam ziarno zaciekawienia?

P.S. nieopisane cytaty pochodzą z Apokalipsy.

niedziela, 18 lutego 2024

Kolejne zmiany, rozjechane plany i inne rewolucje.

Słowem wstępu zamierzyłam powiedzieć, że czas zwolnił i na wszystko go mam, ale spojrzałam w kalendarz i uznałam, że jednak zdrowo popiernicza.
    Idą kolejne zmiany w trybie życia, dlatego teraz rozkoszuję się wolnym czasem. Zmienia mi się system pracy, będę wyrabiać więcej godzin miesięcznie. Mam nadzieję w związku z tym, nie postradać zmysłów.
    I co istotne, piszę do Was z Łodzi, a miałam być na górskim szlaku. Niestety pewien mikroorganizm pasożytujący, wywołał chorobę w ciele mojego małżonka i ciągnie on zwolnienie już drugi tydzień. W związku z powyżej opisanymi zmianami w systemie mojej pracy, będzie teraz dużo trudniej skołować jakieś wolne na wyjazd. Urlopy mamy już rozplanowane, a góry miały wpadać nam raz w miesiącu weekendowo - taki był sobie ambitny plan, teraz nie ma żadnego, bo weekendów mieć będę jak na lekarstwo i będą maksymalnie dwu-, a nie jak wcześniej trzydniowe, ale raczej skończy się samą niedzielą.
    W zamian zdobyłam inną górę. W tym przypadku topografia nie ma znaczenia. W nazwie jest Góra i to musi na razie wystarczyć. ⏩fotorelacja z przygody


środa, 14 lutego 2024

Stereotypy a prawdziwe powołanie w miłości.

Nie jest prawdą, że każdy potrzebuje miłości i nie jest prawdą, że każdy potrafi bez niej przetrwać. O liczbie dewiacji powstałych z braku bliskości dziś nie pogadamy, choć pewnie kuszący byłby temat pejoratywów miłości.
    Dziś pomówimy o stereotypach, tych uprzykrzających życie zakochanych – dla balansu opowiem też o prawdziwym powołaniu związku małżeńskiego.

czwartek, 8 lutego 2024

Z dziennika obserwatora.

To nic nowego, że obserwuję i wyciągam wnioski. Większość znajomych doskonale o tym wie. Może wydaję się być osobą na wszystkich obojętną, ale nie jest tak... Przy tym wyciągnąć ode mnie te wnioski z obserwacji... tu by już trzeba zdobyć moje zaufanie. Jeśli się przekonam o kimś, że to co powiem, nie wypłynie na zewnątrz, mogę powierzyć swoje obserwacje, które nie służą do rzucania na wiatr.
    Co innego kiedy piszę w Internecie, tu wieje jak cholera. Obserwacje, którymi chcę tutaj szastać, są - powiedzmy sobie szczerze - błahe i śmieszne. Pośmiejmy się więc razem.

P.S. Na filmikach głównie czytam.
Zaznaczam, że zgodnie ze słowami z pierwszego filmiku, nagrywałam te materiały dla dowcipu, a nie na poważnie – a mówię o tym, bo w sieci już wylano na mnie wiadro hejtu.
I mam jak zawsze nadzieję, że czytelnik da radę przeczytać cały wpis.

czwartek, 1 lutego 2024

Nowe perturbacje, a także zmiany, nowości i plany.

Kolejne perturbacje przed nami, tym razem szlak mnie trafia przez słabą znajomość technicznych niuansów. Otóż od kilku miesięcy pracowałam zgodnie z danym słowem nad albumem-przewodnikiem z milionem zdjęć, który miał pójść drogą mailową do wydawcy i zostać powołany do życia na prawdziwym papierze. Tego jeszcze nie robiłam, zdecydowanie sam tekst jest o wiele łatwiej wypuścić na wolność.
    Najpierw komputer stwierdził, że moje dzieło jest zbyt wspaniałe i tego nie udźwignie. Skrolowanie stało się niemożliwe gdyż zawieszało cały system. Pogodziłam się z tym i postanowiłam tworzyć raz a dobrze, bez potrzeby poprawek czyli – nie wracając do poprzednich stron – mając nadzieję, że osoba po drugiej stronie, czyli pracownik wydawnictwa, ma potężniejszy komputer i da sobie radę.
    Później okazało się, że żadna skrzynka mailowa nie jest w stanie pomieścić w załączniku tej wspaniałości, a wydawca konsekwentnie życzy sobie otrzymać owe dzieło drogą mailową.
    Następnie zdecydowałam wymienić zdjęcia na mniejszą rozdzielność. Zamierzałam dołączyć postscriptum do wydawnictwa, że zdjęcia posiadam w dużej rozdzielczości i jeżeli zechcą się pod tym wszystkim podstemplować, ja chętnie prześlę oryginalne zdjęcia (choć nie wiem jak, dlatego wymyśliłam, że jak do współpracy dojdzie, to zawiozę im je osobiście na penie).
    Co się dalej okazało, zmiana rozdzielczości spowodowała, że program "musiał" rozszerzyć każde jedno zdjęcie na całą stronę (choć wcale to nie było potrzebne) i wylazły wszystkie piksele. Ma się rozumieć, że takiego badziewia do wydawcy nie wyślę.

No i zdenerwowałam się i wszystko skasowałam.
    ALE i NIEMNIEJ JEDNAK jestem gotowa podjąć kolejną próbę jeśli ktoś mi powie JAK TO CHOLERSTWO ZROBIĆ, ŻEBY BYŁO DOBRZE?

wtorek, 30 stycznia 2024

Szlakiem zagranicznych jezior – część otwierająca cykl turystyczny.

W minionym roku otworzyłam i zamknęłam cykl wędrówkowy po najbardziej wymagających szlakach górskich jakie przebyliśmy. W tym roku postanowiłam pokazać coś lekkiego, stricte turystycznego, czyli – osiągalne dla wszystkich. A nuż podpowiem komuś ciekawy plan na nadchodzące wakacje?
    Cykl ten otwieram wspominkami z roku 2016, zaś od następnej części będę już tradycyjnie segregowała wszystkie wyprawy nie tylko latami, ale też miesiącami. Można więc dzisiejszy wpis nazwać odcinkiem zero / prologiem.
    Pod koniec każdego miesiąca będzie wjeżdżał każdy kolejny rozdział, a na koniec sama zbiorę wszystko w jeden spójny album na swoim komputerze. Zobaczymy, może coś z tego wykiełkuje na większą skalę.
    Na tapetę idą wszystkie zagraniczne jeziora jakie zobaczyliśmy naszymi oczami, tak samo: wszystkie zdjęcia są naszego autorstwa, mojego i męża.

niedziela, 28 stycznia 2024

Dwa spojrzenia.

Mam dwa spojrzenia na życie i są to dwie perspektywy. Spojrzenie z Łodzi i ze szlaku. I żeby zatrzymać mylne skojarzenia dodam szybko, że w obu perspektywach czuję się świetnie.

Na szlaku mój duch śpiewa. Jestem wyciszona. To doświadczenie pozwala mi zrozumieć ludzi żyjących poza miastem i odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego nie wyobrażają sobie mieszkać w zgiełku. Zachwycam się przyrodą, niezmiennie podziwiam jej walory. Ktoś mądry kiedyś mi powiedział, że podziwianie dzieła stworzenia też jest uwielbieniem Boga.

Łódź za to daje mi rozmaite przygody. Daje mi przede wszystkim bezpośredni kontakt z kulturą. Dostojna architektura miasta, światła nocą oraz ciekawe wydarzenia, pełna oferta różnych zajęć.

I te dwa spojrzenia uzupełniają się w moim życiu. Oba są bardzo wartościowe. I piękne jest to, że nie muszę wybierać. Raz jestem tu, raz tam.

PISCHA DAVOS 2 682 m n.p.m. ⏩fotorelacja

czwartek, 25 stycznia 2024

Prosty zestaw żywieniowy na cały dzień pracy.

Z naszej pracowniczej stołówki dobiegają bardzo różne zapachy. Przeważnie jest to kuchnia Biedronki albo innych sklepów, oferujących szeroką gamę szybkich dań do odgrzania. Nie przeczę, że kiedy nie ma czasu i w domu tylko się nocuje, taka kuchnia ratuje dupsko, ale kiedy jest czas, można przyrządzić naprawdę szybkie dania i naprawdę sycące, a przy tym smaczne.
    Prezentuję dziś 3 pomysły na jeden dzień pracy (niektórzy nie wiedzą, że pracuję w trybie 12-godzinnym, dlatego do pracy zabieram wszystkie posiłki).
    Nie zawsze jem 3, to zależy od paru rzeczy. Czasami zamykam całą swoją podaż energetyczną w dwóch. Tutaj mamy rozłożone na trzy różne posiłki, które zjadam od południa.

poniedziałek, 22 stycznia 2024

Ślęża.

Góra w 1017 roku nosiła piękną, mądrze brzmiącą łacińską nazwę Silensi (cisza) mądrze brzmiącą, bo nie ukrywajmy, że quidquid Latine dictum sit, altum videtur.
    717,5 m n.p.m. to nie jest wiele, ale mimo to szczyt wszedł w skład Korony Gór Polskich. Jest jednym z najprostszych masywów do pokonania. Mówi się, że góra jest tak łagodna, że wbiec na nią to żaden zaszczyt, a zgubić szlak – to praktycznie abstrakcja.
    Szczyt swój ma na poziomie lasu i widokiem nie zachwyca, choć byłoby co oglądać, bo po jednej stronie rozciąga się długie pasmo Sudetów. Dlatego wymyślono, że powstanie tu betonowa wieża widokowa, z której ten zębaty horyzont rzeczywiście widać. Utrudnienie jednak stanowią drabiny zamiast zwyczajnych schodów i wąskie przejścia na kolejne piętra, tak ciasne, że trzeba mocno przylgnąć do stopni, by zmieścić się z plecakiem. Istnieje żart, iż to po to, aby hamować przed wstępem otyłych ludzi, bo tarasik na górze jest zbyt mały i nie trudno o wypadek.

sobota, 20 stycznia 2024

Zima mnie ponosi.

Łódź wreszcie się zabieliła, od tygodnia cieszę się śniegiem, większość oczywiście przeklina aurę, bo Polak już tak ma. Też odśnieżam co rano auto i nie widzę problemu, by wyjść 10 minut wcześniej z domu. Drogi są różne, czasami mój dojazd do pracy jest nieodśnieżony i można zapomnieć o używaniu hamulców, raczej stosuję zasadę zwalniania biegami i dohamowania. Zwyczajną metodą można polecieć...
    Ostatnio obserwowałam sobie takie niebezpieczne, ale w sumie zabawne zjawisko (nic się nie stało, wszyscy dawali radę), jazdę po rondzie bokiem. Wszystkie samochody tańcowały na lodzie.
    Pługi nie zawsze nadążają kiedy sypie cały czas. Pierwsza flota wyjeżdża na obwodnice, druga rusza do centrum, a trzecia flota ogarnia resztę. Na końcu  (i zarazem najrzadziej przejeżdżane przez pługi) są te wąskie dojazdówki do miasteczek ościennych, czyli moja droga do pracy.
    Biorę to na spokojnie, bez strachu, po prostu wiem na ile mnie stać i z zadowoleniem stwierdzam, że potrafię wyprowadzić samochód z poślizgu, a wszystko dzieje się w spowolnionym tempie jak w filmie. Zima to ciekawe doświadczenie dla kierowcy.